|
Dodał: Damian Jóźwiak
|
|
10 października 2006 |
|
Multiprzynęta. Jak sama nazwa wskazuje. Więcej niż jedna przynęta na włosie. Możliwych kombinacji są setki, ale nie chcę mieszać nikomu w głowie. I tak jesteśmy zarzucani stosami niepotrzebnych informacji, a jak się karpiarz naczyta, to później nad wodą głupieje i przestaje myśleć. A to jest najgorsze. Bo wtedy również przestaje łowić, a nie o to nam chodzi.
|
|
Czytaj dalej...
|
|
|
Dodał: Bartosz Gocoł
|
|
06 października 2006 |
|
Nie raz widzieliśmy lub też słyszeliśmy o procy stacjonarnej. Niesamowity wynalazek, który powinien zagościć, prawdopodobnie, w naszym wyprawowym ekwipunku. Dzięki niemu możemy swobodnie umieszczać kule zanętowe w łowisku w odległości 100m i więcej. |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
Dodał: Damian Jóźwiak
|
|
06 września 2006 |

Lokalizacja.
Zielsko w naturalny sposób przyciąga karpie. Mają tam jak w domu: bezpiecznie, cicho i pełno żarcia. Zlokalizować karpie w gęstym zielu nie jest aż tak trudno. Często demonstrują swoją obecność ruchami zielska, potrącaniem liści grążeli czy wręcz efektownymi spławkami czy ryciem w dnie. Zachowują się tak głośno i zupełnie nonszalancko, jakoby kpiąc z wędkarzy, którzy mogą tylko zagryzać wargi i przyklejać oczy do szkieł lornetek;)
Zdecydowana większość karpiarzy omija gęste zielska, niejednokrotnie pełne kołków, gałęzi i innego „ świństwa”, które tak utrudnia im życie a karpie wprawia w euforie.
Ci, którzy są odważni, niejednokrotnie przekonują się, że, nawet, jeśli dojdzie do brania, to wyjęcie kapiszona z toną zielska na zestawie jest prawie niemożliwe, nawet, gdy posiadamy łódkę. Często, zanim do niego dopłyniemy, już zdąży się uwolnić bądź zerwać zestaw. |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
Dodał: Monika Wyka
|
|
26 marca 2006 |
|
Jak tu nakłonić, czytaj zmusić, kobietę do skrajanego męskiego hobby pod wdzięczną nazwą wędkowanie (w sumie lepsze to niż filatelistyka, czy też zbieranie firmowych długopisów - żenada). Według prostego męskiego toku rozumowania ... |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
Dodał: Monika Wyka
|
|
26 marca 2006 |
|
Z wędkarstwem miałam tyle wspólnego co nic. Jakieś tam tylko moczenie pomarańczowo-brązowego czegoś w czasach dziecięcych wakacji na jeziorem Ostrzyckim.
Choć wtedy bez problemu wieszały się kiełbie, całkiem przyzwoite klenie i leszcze, a bywały dni, że na łeb biłam niejednego wędkarza w pobliżu. |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
Dodał: Grzegorz Świerżewski
|
|
25 marca 2006 |
|
Sezon 2002 postanowiłem wraz z towarzyszami o kiju tj. Mirkiem Mańką i Piotrem Skurczyńskim rozpocząć na nowej wodzie. Jest to typowe jezioro polodowcowe jakich mnóstwo znajduje się w moim województwie pomorskim, jego powierzchnia to 41ha.
Nad jeziorem znajduje się aż sześć ośrodków wypoczynkowych, przez co nad jeziorem w sezonie letnim przebywa dużo „ stonki ”. Dlaczego więc wybraliśmy tę wodę? Jest to jedna z nielicznych wód na Pomorzu do której za czasów PRL-u oprócz karpia wpuszczono także niewielką ilość amura.
Liczyliśmy po cichu że uda nam się jednego z nich złowić.
|
|
Czytaj dalej...
|
|
|
Dodał: Grzegorz Świerżewski
|
|
25 marca 2006 |
Łowienie dużych karpi w Polsce, w ostatnich latach bardzo się spopularyzowało co widać już nie tylko nad wodą, gdzie karpiarze są rozpoznawani z daleka, ale również w statystykach zgłoszeń medalowych ryb, choć nie wszystkie okazy są zgłaszane. To chyba największy gatunkowo wzrost na przestrzeni ostatnich lat. Spore zasługi ma w tym dział karpiowy WW, działalność klubów, ale jest i druga strona medalu, i to właśnie ona jest przedmiotem tego artykułu. Chodzi o zasadę „catch & release” czyli „złów i wypuść” i jej racjonalne podstawy szczególnie wobec karpia. |
|
Czytaj dalej...
|
|
|
|
« start « wstecz 1 2 3 dalej » koniec »
|
| Pozycje :: 25 - 36 z 36 |